Problemy z kominem

Mieszkam w takim typowym śląskim domu-kostce z lat siedemdziesiątych. Ponieważ ostatnio zrobiło się już trochę chłodno ojciec postanowił w końcu rozpocząć sezon grzewczy i napalił w piecu. Jakież było jego zdziwienie kiedy buchnęły na niego kłęby dymu i za nic nie mógł rozpalić w piecu. Na drugi dzień przyjechał kominiarz żeby zobaczyć co się dzieje. Diagnoza – zapchany komin. No tak, tatuś kilka lat z rzędu zapominał o czyszczeniu. Ale ponieważ po wizycie kominiarza nie było wiele lepiej zaczęliśmy się rozglądać za jakąś inną firmą. Parę minut szukania w Internecie i znalazłam firmę kominiarską (www.naprawakominow.katowice.pl). Przyjechali i obejrzeli. Spuścili do komina taką sondę z kamerą i mogliśmy sobie obejrzeć jak wygląda komin po kilkudziesięciu latach. No nie wyglądało to najlepiej. Okazało się, że do komina wpadł jakiś ptak i go zatkał, ale niestety komin od środka był już dość spękany. Ponieważ mieli ze sobą cięższy sprzęt niż wycior domowego kominiarza od razu przetkali komin, ale zalecili też jego doszczelnienie, bo przez te spękania mógłby się dostać do domu czad. Zastanawiałam się jak to będą robić, bo ten komin jednak dość wąski jest. Okazuje się, że oni mają taką specjalną masę uszczelniającą, którą tynkuje się komin od środka. Powiedzieli, że to się nazywa szlamowanie. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, w piecu znowu się pali a ja mam w domu ciepełko :)